Zawsze
mam problem z resztkami ze świeżego ananasa .A to coś się połamie jak jest
dobrze dojrzały. A to za dużo odkroję ze skórką .Lubię ananasy ale nie lubię
jak mi ten ich lepki sok oblepia dłonie
jak w nim ,,grzebię" ( to tak jak z soczystymi gruszkami - denerwuje mnie
spływający sok ). Tak więc ciągle poszukuję zastosowania dla tych nie
reprezentacyjnych kawałeczków . Jedną z możliwości jest po prostu koktajl.
Czas
: 10 minut + chłodzenie
Składniki:
1/6
świeżego ananasa ( a w zasadzie jego kawałki - byle nie łykowate, te trzeba
odrzucić )
szczypta
cukru ( zależy na ile ananas był słodki )
50
mll czystego alkoholu ( bez smaku lub wytrawna cytrynówka )
1/2
szklanki słodkiej śmietanki 30 %
Odciąć ,,kitę" ananasa .
Odciąć ,,kitę" ananasa .
Potem poobcinać ostrym nożem skórę .Przekroić na pół i usunąć zdrewniały rdzeń ( lub pokroić na plastry i rdzeń wycinać np. kieliszkiem do jajek lub literatką - zależy do czego potrzebujemy ananasa ) .
Odłożyć połamane kawałki , powycinać spod skórki miękkie części . Nazbiera się tego zawsze ok. 1,5-2 szklanek pokrojonego miąższu .
Zmiksować w malakserze z alkoholem i śmietanką .
Spróbować i dosłodzić w miarę potrzeby .Miksować by było kremowe. Przelać do zamkniętego pojemnika i wstawić do lodówki na kilka godzin ( nie dodaję kostek lodu by nie rozwadniać naturalnego musu ananasowego ).
Wymieszać
( jak stoi to na dole pojawia sie warstewka bezbarwnego soku ) i rozlać do
kieliszków lub szklaneczek.
2 komentarze:
Problem tkwi w tym że pani nie potrafi obierać ananasa.
Warto poszukać w necie jak to zrobić a nie pisać ze coś oblepia ręce.
To prosta czynność i nic nie zostaje...tylko sama niejadalna skóra.
Trzeba czytać ze zrozumieniem . Ananas czy się go obiera prawidłowo czy nie - kroi w plastry czy w kostkę jest sam z siebie lepki swoim słodkim sokiem a ja nie lubię jak mi się ten sok klei do rąk . A kawałki ananasa zawsze mam w nadmiarze bo po prostu 1 duży na nas to za dużo .Szukasz sobie po prostu problemów i tyle . Warto skupić się na tym , że koktajl jest smaczny i tyle .
A tak przy okazji - oprócz lepkiego soku nie lubię anonimów .
Prześlij komentarz