O mnie

Moje zdjęcie

Uważam, że powiedzieć o kimś ---,,Kura domowa "--- to komplement .

czwartek, 27 września 2012

Szponder rumiany ( duszony )


Kupiłam ostatnio 2,5 kg kawał szpondra wołowego bo denerwuje mnie , że jak potrzebuje kawałek wołowiny do dołożenia do zupy to akurat w moim osiedlowym mięsnym nie ma ( podobno ludzie wołowiny nie kupują bo droga - więc bywa rzadko albo na zamówienie - no to zamówiłam ). Mięso podzieliłam sobie na poręczne porcje i zamroziłam . Ale jak się kupuje szponder w większym kawałku to zawsze coś ładnego ma się przy okazji . W górnej części szpondra jest umieszczony między błonami ( bleee ) czysty kawałek mięsa - bez kości , tłuszczu , chrząstek -- idealny na zmielenie , gulasz , gotowane w sosie . Trzeba tylko usunąć te błony ( bleee ). Odkroiłam , zdjęłam błony * i wyszły mi 2 porcje czystego mięsa . Dziś robię połowę duszoną na rumiano.



Czas : 2 godziny

Składniki:

20-30 dag czystego mięsa ze szpondra
2 cebule
2 goździki
1 liść laurowy
2 ziela angielskie
4 ziarna pieprzu ziarnistego
4 szklanki wody **
sól
pieprz mielony
2 łyżki masła
1 łyżeczka cukru
1/2 łyżeczki octu winnego jabłkowego

Mięso umyć. 


Bardzo ostrym nożem poodcinać błony


z jednej i drugiej strony mięsa . 


Natrzeć mięso szczyptą mielonego pieprzu i miałkim cukrem. Zostawić na pół godziny.


Cebulę obrać i pokroić w piórka.
Rozgrzać w rondlu masło i obsmażyć na nim mięso - ma się obrumienić . 


Dorzucić cebulę i smażyć obok mięsa na złoto. 


Zalać wodą. Dołożyć listek , ziele angielskie, pieprz ziarnisty, goździki .Dusić na małym gazie od 1,5-2 godzin aż mięso będzie miękkie ( przy uchylonej lekko pokrywce).



Wyjąć mięso a sos przetrzeć lub zmiksować. Doprawić do smaku octem winnym i solą .


* odkrojone błony można dołożyć do porcji kości wołowych i wygotować z tego wywar na zupę
** specjalnie daję tak dużo wody by spokojnie odparowywała w czasie duszenia
*** niestety z wołowiną bywa tak , że czasem kupujmy apotem okazuje się, że był to wół i żeby nie wiem jak go dusić pozostaje twardy ( tym razem udało mi sie tego uniknąć) . Nie wpadajmy w panikę - proponuję jeśli po 2 godzinach duszenia wołowina nadal jest twarda wyjąć ją - sos doprawić , a wołowinę albo bardzo drobno usiekać , albo rozdrobnić w maszynce , Robocie kuchennym , Rozdrabniaczu i tą masę mięsną dodać do sosu . Będziemy mieć fantastyczny gesty sos mięsny ( do tego ziemniaki lub makaron i surówka i starczy za cały obiad ).

2 komentarze:

Izolek pisze...

Jeżeli duszę mięso to sukcesywnie podlewam odrobiną woby aż do miękkości, a Ty zalewasz mięso.
Jaka to różnica w efekcie (w smaku)?

Bunia Babciagramolka pisze...

Żadna . Jak piekę większy kawałek w piekarniku to też podlewam .Ale ja gotuję na 2 osoby bardzo małe kawałki - musiała bym stać nad garnkiem cały czas . Od lat mam wypraktykowane , że zupę zalewam podwójną ilością wody niż mi potrzeba i wygotowuje się w trakcie gotowania . Mięso zalewam tak by było zakryte ( prawie 4 razy wiecej niż chcę mieć na końcu sosu ) - dusi się a płyn odparowuje ( jak potrzeba to doleję ) . Nie muszę pilnować garnka ( zaglądam 2-3 razy przez ten czas , a na końcu mam fantastyczny sos .

Wolę takie pieczone w garnku mięso niż takie z piekarnika - jest bardziej soczyste , mięciutkie i najważniejsze że sos jest obłędny.