O mnie

Moje zdjęcie

Uważam, że powiedzieć o kimś ---,,Kura domowa "--- to komplement .

czwartek, 8 sierpnia 2013

Wędrówki z kaszanką


Wydawało by się , że kaszanka to typowo polski produkt . Nic bardziej błędnego .Jest jadana w wielu odmianach  w wielu krajach ( Niemcy, Anglia , Francja ) .Zainspirowana doprawianiem potraw lawendą przeniosłam się za kaszanką do Prowansji. Moim zdaniem danie akurat na letni wieczór dla tych którzy nie spędzą go przy grillu.



Czas : 20 minut

Składniki :

2 średniej wielkości cienkie kaszanki
1 cebula cukrowa
1 łyżeczka miodu ( użyłam lawendowego - może być inny )
majeranek
szczypta  suszonego oregano
szczypta  suszonej bazylii
szczypta otartej suszonej lawendy ( ostrożnie bo ma lekko gorzkawy smak )
pieprz mielony
sól
olej z pestek winogron
mielona papryka

Z cebuli ukroić dwa plastry i podzielić na ,, obrączki " .Skropić je miodem i posypać papryką .Na patelni rozgrzać olej i wrzucić na nią krążki cebuli .Karmelizować ją przewracając . Zdjąć na papierowy ręcznik kuchenny i odsączyć z tłuszczu.

Oczyścić patelnię . Wlać 3 łyżki oleju i zeszklić na nim drobno pokrojoną resztę cebuli. Dodać obraną ze skórki kaszankę - pokrojoną w plastry . Smażyć  na rumiano ( rozdrabniając widelcem ).Doprawić do smaku majerankiem ,oregano, bazylią , pieprzem i szczyptą lawendy .


Podawać obłożoną karmelizowaną cebulką ( cebulkę podgrzać na suchej patelni przed podaniem ) i plastrami usmażonych na złoto ziemniaków.
Kaszanka z prowansalskimi smaczkami- niby to samo a inaczej.

4 komentarze:

Renata Walczak pisze...

No proszę, a ja zarządziłam dzisiaj kaszankę z grilla na obiad.
Pycha!

Kasia S, pisze...

osobiście kaszankę z prawdziwego zdarzenia, uwielbiam, nieznie od tego jak jest przyrządząna !

pozdrawiamy serdecznie

Tapenda

Beata pisze...

Super. U mnie 37 w cieniu, u Ciebie pewnie 15!

Bunia Babciagramolka pisze...

Beatko- aż tak dobrze nie ma .Też żar. Przez upał i konieczność popołudniowej wizyty u lekarza obiad był robiony na raty.
Kaszankę usmażyłam wcześnie rano i po schłodzeniu schowałam do lodówki. Tak samo cebulkę.
Ziemniaczki ugotowałam zanim zaczęł sie upał i wstępnie zrumieniłam( bo one są gotowane i smażone na rumiane plastry po oprószeniu przyprawami i mąką).
Spokojnie wszystko czekało sobie w chłodzie , a wieczorem tylko podgrzałam i zjadłyśmy w chłodzie na balkonie :)