O mnie

Moje zdjęcie

Uważam, że powiedzieć o kimś ---,,Kura domowa "--- to komplement .

środa, 24 października 2012

Krokiety z gotowaną wołowiną i cebulką


Pyszne drugie danie w zasadzie ,, za darmo" - czyli z tego co nam zostaje po ugotowaniu zupy. Jak gotuję Rosół ( np. Rosół wołowo-wieprzowy z kluskami ziołowymi )to odlewam i zamrażam część wywaru na inną zupę lub sos , a mięso po zmieleniu używam na pierogi , paszteciki lub krokiety. I to jest właśnie taki oszczędnościowy przepis .






Czas ; 15 minut

Składniki :

6 czubatych łyżek mąki
3 jajka
½ łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki mleka
1/4 szklanki wody mineralnej gazowanej
szczypta soli
6 wołowina gotowana  z zupy ( szponder ) do krokietów będzie potrzeba 6 łyżek chudej mielonej
1 cebula
4 łyżki usiekanej natki pietruszki
pieprz  mielony
majeranek
olej z pestek winogron (  lub słonecznikowy )
mąka ziemniaczana do panierowania
bułka tarta do panierowania

Wołowinę ugotowaną w zupie z warzywami wyjąć i obrać z chrząstek, ścięgien, tłuszczy i kości. Chude mięso zmielić w maszynce do mięsa lub Rozdrabniaczu Oddzielić potrzebną porcję na krokiety a resztę zamrozić .


Przygotować ciasto naleśnikowe z 2 jajek , mąki , proszku do pieczenia  , mleka, wody mineralnej . 2 łyżek oleju słonecznikowego i szczypty soli . Wymieszać i  odstawić na 15 minut by dojrzało. 


Obrać i pokroić drobno cebule i podsmażyć je na 2 łyżkach oleju na złoto . 


Wymieszać pokrojona drobno  natkę, cebulę  i mięso . Doprawić solą, pieprzem i majerankiem .



Średniej wielkości patelnię  służącą  tylko do smażenia naleśników postawić natłuszczoną olejem ( przetrzeć umoczonym w oleju pergaminem , pędzelkiem kuchennym lub jak tam kto to robi ) na  gazie i mocno rozgrzać .
Wlewać średniej pojemności chochelkę ciasta i obracając patelnią rozprowadzać je po całym dnie . 


Smażyć naleśnik z jednej , a następnie z drugiej strony ( przewracać łopatką gdy ciasto zmatowieje i jest ścięte ). 


Zdjąć z patelni na talerz . Tak usmażyć wszystkie naleśniki . Na każdy kłaść 2 łyżki farszu . 


Zwijać w kopertę , rulonik , lub rurkę .



Panierować naleśniki w mące ziemniaczanej, jajku i bułce tartej.



Podsmażyć na rumian bezpośrednio przed podaniem .


Podawać z czystym barszczem czerwonym do popicia /

Przy robieniu naleśników jest parę stałych zasad :
1)     na 1 naleśnik bierze się 1 średnio czubatą łyżkę mąki
2)     1 jajko na 10 naleśników ( jak ma być więcej dodać 2 - można brać 2 jajka a mniej mleka , można też brać pół na pół mleko i wodę gazowaną  )
3)     Na 6-8 naleśników bierze się ¾ szklanki mleka ( zależy od wielkości jajka )
4)     Ciasto ma mieć konsystencję gęstej śmietany
5)     Na każdy naleśnik kłaść 2 łyżki farszu
6)     Najlepiej zmierzyć ilość farszu jaka nam wyszła ( łyżką ) i usmażyć o połowę mniej naleśników + 2 sztuki ( bo zawsze jakiś może nie wyjść , a jak wyjdą wszystkie to farsz się podzieli )
7)     Inną metodą wyliczenia ilości potrzebnych składników jest ustalenie ile potrzeba naleśników dla stołowników ( Np. 4 + 4 + 3 + 5 =16) i przeliczenie tego na ilość składników . Jeśli jest za mało farszu dosmażyć cebulki .
8)     Jak już się osiągnie biegłość w smażeniu naleśników to ani jeden naleśnik , ani pół łyżki farszu nie zostanie .
9)     Patelnia na której smaży się naleśniki powinna służyć tylko do tego celu ( wtedy nie przywierają )
10) Takie naleśniki po zwinięciu można panierować w jajku i bułce tartej , a następnie usmażyć na oliwie robiąc z nich swego rodzaju krokiety.

5 komentarzy:

Anula pisze...

moje ulubione danie, dawno nie robiłam:)

Beata pisze...

Pyszności - już wiem do czego wykorzystam najbliższe mięsko z rosołu, tylko dlaczego panierujesz w mące ziemniaczanej? Ja albo używam zwykłej, albo zostawiam trochę ciasta i w nim obtaczam krokiety i potem w bułce.

Bunia Babciagramolka pisze...

Do Beatki- a bo to taki nowy pomysł do przetestowania . Ktos mi podpowiedział , ze maka ziemniaczana i maka ryżowa lepiej sie sprawdzaja w takim panierowaniu I musze powiedzieć , ze cos w tym jest . Mniej się jej czepia naleśnika a daje śliska powłoke do której przyklreja się ładnie jajko. Posprawdzam jeszcze jak to będzie z kotletami.

Ma Wi pisze...

A w farszu nie ma jajka?

Bunia Babciagramolka pisze...

Ma Wi - nigdy nie daję do farszów ( ani do pierogów, ani do krokietów, ani do pyz czy kartaczy) jajka bo nie chcę by był twardy. Jajko jak się zetnie w farszu powoduje że jest on zbity- wolę taki ,, sypiący się " :)